5 sposobów kradzieży paliwa. Część 5

6 letnie doświadcznie pracy w  “Rupteli” Dyrektora Sprzedaży do Afryki i Bliskiego Wschodu, Igor Poliščuk ujawnia kolejny oryginalny, ale mniej oczywisty sposób oszustwa.

Sposób kradzieży nr 5

Styl jazdy. Tak, to niekiedy również bywa metodą oszustwa. „Wydawałoby się, że jest to marginalna sprawa, jednak w rzeczywistości styl jazdy przekłada się nawet na 20 proc. ilości zużywanego paliwa. Najczęściej jest to ok. 15-20 proc. Interesujące jest to, że po wyposażeniu się przez firmę się w system obliczania zużycia paliwa, kierowcy nagle zaczynają jeździć bardzo nieekonomicznie – zwiększają obroty, gwałtownie hamują, dynamicznie przyśpieszają. W ten sposób starają się udowodnić, że zużycie paliwa jest na tym samym poziomie, jaki był udokumentowany wcześniej. Zalecamy do systemu kontroli paliwa zainstalować system kontroli stylu jazdy. Wówczas styl jazdy widać jak na dłoni. Istotnym jest to, że w ten sposób oszczędzamy nie tylko na paliwie, ale również na przeglądach auta“, – zauważa I. Poliščuk. „Prawdę mówiąc statystyka jest zatrważająca. Zgodnie z naszymi zaobserwowaniami 7 na 10 kierowców zatrudnionych w firmach transportowych zajmujących się przewozem międzynarodowym dopuszcza się oszustw na paliwie. Jeśli chodzi o samochody osobowe, wskaźnik ten wynosi ok. 50 proc.

Z imponującymi liczbami zderzymy się, gdy zejdziemy na grunt prezykładowo ciężkiego sprzętu budowlanego. Tu kradzieże mają miejsce w 90 proc. przypadków. Pracując na sprzęcie spalającym nawet po tonę paliwa dziennie niezwykle trudno jest oszacować rzeczywiste zużycie paliwa przy użyciu starych metod. Tu kultura oszukiwania na paliwie jest na porządku dziennym – kradzieże zdarzają się praktycznie na okrągło. W bardzo sporadycznych przypadkach paliwo nie jest wyprowadzane bokiem – wówczas jest to bardzo dziwne. Najczęściej taka sytuacja ma miejsce w innowacyjnych spółkach prowadzących system motywujący – kraść się nie opłaca“, – mówi I. Poliščuk. Zdaniem specjalisty, wystarczy złapać jednego z kierowców na gorącym uczynku i sytuacja w firmie kardynalnie się zmienia. „Był taki przypadek, że jedna z firm zdecydowała się na instalację systemu. Niebawem ustalono tożsamość jednego z kierowców używającego generatora impulsów. Szef publicznie oznajmił o tym pozostałym kierowcom. Powiedział, że jeżeli ktoś jeszcze korzysta z tego typu wynalazków, niech od razu się przyzna albo zostanie zwolniony. A pensje w tej firmie były naprawdę niezłe. Następnego dnia po przyjściu do pracy szef na stole znalazł 15 takich urządzeń“, – opowiada I. Poliščuk.